O autorze
Studiowałam Ochronę Środowiska na SGGW, Podyplomowe Dziennikarstwo na UW, oraz w Studium Literacko – Artystycznym na Wydziale Polonistyki UJ. Zadebiutowałam w 1995 roku tomikiem Ziarnko goryczy. W 2007 roku ukazał się mój drugi tomik; Okruchy tęsknoty. Zrealizowałam kilka filmów o tematyce ekologicznej, byłam stałą felietonistką miesięcznika literackiego Bluszcz. W kwietniu 2013 ukazała się moja pierwsza powieść pt. (nie)winna. W grudniu 2013 wydałam trzeci tomik poetycki - okno życia.

na temat natemat

Lasciate ogni speranza, voi ch'entrate. Porzućcie wszelką nadzieję, wy, którzy wchodzicie. To z roku około 1308. "Boska Komedia", Dante Alighieri. W utworze, nad bramą piekła, widnieje taki właśnie napis. Taki napis powinien widnieć w roku 2013 na stronie głównej portalu natemat.pl.

Naturalnie, że nie chodzi o czytelników.
Bynajmniej.
Chodzi o piszących. A ściślej – chodzi o piszących blogi.



Niby fantastyczna sprawa, prawda? Dają ci przestrzeń w przestrzeni (wirtualnej) i rób co chcesz - pisz, komentuj, żartuj, drwij, wyżalaj się, opisuj.

I ja, bohaterka tej boskiej komedii, "w głębi ciemnego znalazłszy się lasu”, będąca "w życia wędrówce, na połowie czasu", Dante uważał bowiem, że 35 lat to połowa życia, co stwierdził w Biesiadzie (IV, 23) i nawet zgodne to z Psalmami (Ps 90, 10: Miarą naszych lat jest lat siedemdziesiąt) i Arystotelesem, ależ towarzystwo!, dałam się skusić tej wędrówce przez meandry blogowania na portalu.

I tu taka niespodzianka!
A przecież na blogu można wszystko i o wszystkim. Taki bloga sens. Według Wikipedii:

Blog (ang. web log – dziennik sieciowy) — rodzaj strony internetowej zawierającej odrębne, uporządkowane chronologicznie wpisy. (...) Od innych stron internetowych blogi odróżnia bardziej personalny charakter treści: częściej stosowana jest narracja pierwszoosobowa, a fakty nierzadko przeplatają się z opiniami autora. Ponadto można spotkać się z definicją bloga jako sposobu komunikacji.


Czyli co? Czyli absolutnie osobiste przemyślenia, uwagi, komentarze, rysunki, nagrania; światopogląd autora.

Skuszona tym, że dotarcie portalu takie szerokie, że liczba czytających duża, że prestiż, że nie ma opcji, abym na swoim własnym blogu, gdybym go założyła, miała tyle wejść i taką promocję, co na blogu w portalu tak poczytnym i znanym, że pisma literackie żeby nie wiem jak bardzo chciały, nie będą miały tylu czytelników, ZABLOGOWAŁAM ja sobie.

I zaczęło się.
Bo spróbuje się człowiek pobawić słowem nieco i konwencją. To się dowie za chwilę, że w zasadzie jest debilem i do dupy pisze i lepiej niechby się zajął montowaniem znaków drogowych od A-1 do A-4 (oznaczających zakręty), skoro tak kręcić lubi i meandrować.

A blog jest blog, to nie główne wydanie wiadomości, czy faktów. Każdy może jak chce, o czym chce, i w jakiej chce konwencji, a nawet wspak.
Raz nastrój jest bardziej na felieton, a raz na opowiadanie. A czasem tylko jakieś "czknięcie" chciałoby się, bo cos ubodło, obeszło, albo przejęło.

Sądzę, że osiemdziesiąt procent czytających myśli podobnie jak ja na temat dzieci sypiących piachem po oczach na plaży, albo sikających na środku przejścia. Myślę, że znaczna większość osób zgadza się z tym, że kobieta nie posiadająca dzieci, to nie jest PÓŁKOBIETA. Myślę, że zdecydowana większość osób doskonale zdaje sobie sprawę z tego, jakimi prawami rządzi się świat, że pieniądze jednak są ważne, że rządzą układy i układziki, a ładna dupa ma zawsze lepiej niż maszkaron choćby najbardziej inteligentny. Ale spróbuj napisać o tym w tak zwanej przestrzeni publicznej! Się dowiesz, żeś dziwka właściwie i durna do tego, i dobrze, że nie masz tych dzieci, bo twoje wadliwe geny przynajmniej się nie rozprzestrzenią.
Wszystko to są cytaty z komentarzy pod moimi tekstami.
Nie analizuję tekstów innych, jakkolwiek to ogromne pole do popisu. Chociażby moje zaprzyjaźnione MiTo, które też tutaj bloguje i gdzie kolega pisze świetne teksty prozą poetycką. To mu napisał jakiś milusiński pod jednym z nich: "a mnie to gówno obchodzi". Och człowieku, skoro cię to gówno obchodzi, to po co czytasz? Po co komentujesz? Jaki sens w tym.

Często czytam komentarze w stylu: "ledwo dałem radę doczytać do końca", "szkoda czasu na takie gnioty", etc. Tego typu komentarze chyba najczęściej się powtarzają.
I nie mówię tylko o swoich tekstach, ale o tekstach innych, bo czytam wiele blogów kolegów blogerów.
Jeśli więc szkoda czasu i ledwo do końca dobrnęli, to po cholerę brnęli?
Gdy mnie książka nie porwie, albo nie zainteresuje po kilku stronach, to ją odkładam i nie czytam dalej. Bo rzeczywiście szkoda czasu. Tyle wspaniałych rzeczy można zrobić zamiast czytać coś, co nie kręci, kolokwialnie mówiąc.

Odnoszę wrażenie, że jest sporo osób, które siedzą przed komputerem i lubują się wręcz w wyłapywaniu błędów, (które naturalnie się zdarzają, bo nie siedzi nad tymi tekstami jeszcze dwóch redaktorów i edytorów), że z lubością wylewają co chwilę litry żółci w swoich komentarzach, tak chyba tylko po to, aby komuś dopinkolić.
Bo zupa była za słona, bo orgazmu nie miała, bo nie było wymarzonych butów w rozmiarze, bo przytył dwa kilo, bo szef wkurwił, bo klient był upierdliwy, bo dziecko pałę przyniosło i jest zagrożone na koniec roku…

Bo.

Bo to takie nasze polskie, prawda? Wystarczy zacytować "Modlitwę Polaka" z "Dnia Świra", Marka Koterskiego:

Myślałam kiedyś, czy by na takie najbardziej nienawistne i wstrętne, nie odpisywać. Ale to tylko człowiek by się pogrążył w jeszcze większym bagnie.

Tak jest wszędzie, wiem, nie chodzi oczywiście tylko o blogowanie, i nie chodzi tylko o ten portal. Przykładów jest mnóstwo. Można by o tym i pracę doktorską.
Tylko dlaczego? Skąd w nas tak wielkie pokłady nienawiści, zawiści, wstrętu. Skąd taka potrzeba – przepraszam – dopierdalania bliźnim (by pozostać w konwencji "Dnia Świra").

Jako puenta, utwór ze spektaklu Teatru Telewizji "Teraz na ciebie zagłada" według Jerzego Andrzejewskiego. Reżyseria Tadeusz Kijański. Muzyka Czesław Niemen.
Posłuchajcie.To piękny i mądry PSALM.
Trwa ładowanie komentarzy...