O autorze
Studiowałam Ochronę Środowiska na SGGW, Podyplomowe Dziennikarstwo na UW, oraz w Studium Literacko – Artystycznym na Wydziale Polonistyki UJ. Zadebiutowałam w 1995 roku tomikiem Ziarnko goryczy. W 2007 roku ukazał się mój drugi tomik; Okruchy tęsknoty. Zrealizowałam kilka filmów o tematyce ekologicznej, byłam stałą felietonistką miesięcznika literackiego Bluszcz. W kwietniu 2013 ukazała się moja pierwsza powieść pt. (nie)winna. W grudniu 2013 wydałam trzeci tomik poetycki - okno życia.

zawieśmy się w świętowaniu

Gdy w twoim życiu nadchodzi czas świąt, świętuj je całym sobą.

Gdy w twoim życiu nadchodzi czas świąt, świętuj je całym sobą. (…) Przestrzegaj higieny osobistej – wewnątrz i na zewnątrz. Zapomnij o wszystkim, co jest rytuałem i zadaniem codzienności.
Święto nie tylko w kalendarzu zapisane jest czerwonymi literami.
Popatrz na starożytnych, jak zapamiętale świętowali, jak bezwarunkowo, w jakże skomplikowany sposób i z jaką dziką radością!
Święto jest odmianą.
Święto jest głębokim i czarownym zawieszeniem ładu.
Niech święto będzie świąteczne. Niech będzie w nim taniec, kwiaty, piękne kobiety, wyborne potrawy, trunki, które burzą krew i skłaniają do wyznań.
A nade wszystko niech będzie w nim coś z dawnego poczucia harmonii, z dnia siódmego, z przerwy, z całkowitego wyłączenia, niech będzie w nim gorliwość i bezwzględność. Święto jest godnością życia, jego najwyższą mądrością. Gotuj się na nie ciałem i duszą.


Święto jest przerwaniem codzienności. I zawieszeniem ładu; bez wątpienia. Zawieszony jest ład parkowania w centrach handlowych tudzież wokół nich. Zawieszony jest ład na ulicach dojazdowych i odjazdowych, a także wszystkich innych ulicach. Zawieszony jest ład równych i niewielkich, bądź żadnych, kolejek do kas. Wszędzie. Zawieszony jest ład w ogóle.



Święta to magiczny moment zatrzymania. W tym zawieszeniu więc, zawieśmy też, chociaż na ten świąteczny czas (bo jak nie na świąteczny, to na jaki inny!), fochy, humory, wściekłości ukryte i jawne, wrodzoną naszą swarliwość, złość, niemiłość i wszelkie inne ości, w tym także ości z wigilijnego karpia zawieśmy gdzieś w niebycie jakimś.

Bo jak to miło jest, kiedy w korku pan na mnie jednak nie trąbi. Bo ja tak samo stoję jak pan stoi i nic to nie zmieni, gdy pan mi wiąchę pośle i faka pokaże. Jak to miło, gdy mnie pani w księgarni jednakże nie popchnie, i się nie przepchnie tratując moje paczki, torby i lewego buta, i jeszcze nie ofuknie mnie do tego. Jak to miło, że nie ma kłótni między panem w czapce bez pompona a mną, kiedy chcemy przypadkowo na tym samym miejscu autka swoje postawić pod centrum handlowym. Jakże miło, gdy idę kupić choinkę, a tam wcale nie znudzony i wymęczony sprzedawca, a nawet jeśli jest zmęczony, to nie pokazuje po sobie i mnie nie ochrzania, że wybrzydzam i długo wybieram, bo to przecież najpiękniejsza choinka musi być. I jak to miło, kiedy się w sklepie powie coś miłego do kogoś, albo na ulicy, a nawet w urzędzie, żeby przyjemnie było i świątecznie. No miło przecież. I kolędy i bombki, czy bańki; jak zwał tak zwał, ale wiszą na choinkach i światło w nich tak pięknie się odbija!

I może jakimś magicznym ruchem posuwistym, niczym sanki po śniegu, a właśnie dlatego chociażby, że tego śniegu nie ma, może ta miłość przesunęłaby się jeszcze trochę i na nowy rok by jej starczyło.
Czego Państwu i sobie z całego serca życzę, zawieszoną w świętowaniu będąc.

I nie tylko w kalendarzu są dni zapisane czerwonymi literami. Także życie przynosi wiele różnorodnych, niewidocznych świąt. W takich razach zapomnij o wszystkim, bacz, byś nie przeoczył święta.


(cytaty pochodzą z Księgi Ziół Sándora Márai’ego. Czytelnik, Warszawa 2011)
Trwa ładowanie komentarzy...